sobota, 25 lutego 2012

Rozdział 26

Całą drogę jechaliśmy w ciszy,którą postanowiłam przerwać
-Max,ale czy to jest możliwe?Twoja mam była kiedykolwiek w Polsce?
-Jak miałem 4 czy 5 lat wyjechała na pół roku,byli z ojcem wtedy świeżo po ślubie
-Kurde,jeśli o wiek chodzi to to się zgadza
-Zaraz się wszystkiego dowiemy
Staliśmy już przed drzwiami do rodzinnego domu Maxa,otworzyła jego i być może moja matka.Max złapał mnie za rękę i wciągnął do środka
-Hej mamuś,powiedz nam tylko jedno czy to jest moja siostra?Czy jak miałem 4 lata to byłaś w ciąży i wyjechałaś do Polski,żeby urodzić?Mów prawdę!
-No dobrze,czas byś poznał prawdę,ale niech ONA wyjdzie-zabolało moja chyba matka mówiła o mnie z pogardą
-Nie ona zostanie,bo to jej dotyczy!
-No dobrze,ale nie mów ojcu
-Na razie nie wiem o czym mam nie mówić
-Miałam romans,zaszłam w ciążę,nie chciałam tego dziecka byłam w drugim miesiącu jak wyjechałam,wyjechałam po to,żeby urodzić,zostawiłam ją w oknie życia i wróciłam,nikt o tym nie wiedział więc wszystko było dobrze
-Mamo jak mogłaś?Ja cały czas myślałem że jestem jedynakiem!
-Chciałam twojego dobra
-Miałaś zamiar kiedykolwiek mi powiedzieć?
-Nie
-A kto jest moim ojcem?-zapytałam
-Wynoś się stąd!
-Powiedz jej!
-To nie jej sprawa!
-Mamo,nie rozśmieszaj mnie ona myślała,że ma normalną rodzinę ojca,siostrę a jej matka podobno umarła po jej narodzinach,zdajesz sobie sprawę z tego co ona czuje?Ma prawo znać prawdę!A pomyślałaś gdybym załóżmy był z nią zaręczony i przyszedł ci ją przedstawić a ty byś wiedziała ,że to twoja córka,milczałabyś?
-Wyjdźcie stąd!
Wyszliśmy,łzy same leciały mi po policzkach,przytuliłam się do mojego brata i pocałowałam go w policzek
-Dziękuje,w końcu znam swoją własną matkę
-A ja znam prawdę,że mam siostrę
-Wiem,że nie jest ci łatwo,mi też
-Jedźmy do domu
W aucie zasnęłam.Obudziłam się na rękach Maxa.
-Witam śpiąca królewno
-No hej,tak z czystej ciekawości czemu mnie niesiesz?
-Bo zasnęłaś a nie chciałem cię budzić



I jak wrażenia?To jednak prawda...ale co z ojcem? Zachęcam do komentowania ;D Mam nadzieję,że niedługo będzie 1000 wyświetleń ;D i tak nie spodziewałam się,że ktokolwiek będzie czytał tego bloga ale mile jestem zaskoczona,zaskakujcie mnie dalej xD

Rozdział 25

-Zabije cie!-krzyczał Max,czym mnie obudził,ale jak zwykle jakby tu nawet syrena alarmowa wyć zaczęła to mój Nath by nawet na chwilę się nie obudził,ale do tego już sie przyzwyczaiłam.Ubrałam jakąś koszulę Natha,bo we własnej szafie musiałabym długo szukać i wyszłam na korytarz, gdzie Max z klawiaturą ganiał Jaya.Zaczełam się śmiać.Ale Max dopadł Jaya i walnął go klawiaturą w głowę.
-Spokojnie,co się takiego stało?
-Jeszcze pytasz?On mi popsuł komputer!
-No przecież mówiłem ci,że go nawet nie ruszałem
-Nie kłam!
-Ej ja wczoraj sprawdzałam Twiteera na twoim komputerze
-I go popsułaś!
-Nie popsułam
-Tak,to czemu nie działa?
-Daj to ci go "naprawię"-komputer po chwili już działał
-Ale jak to?
-No normalnie,nic się nie stało po prostu właczyłam stan hibernacji,sądziłam,że wiesz jak to wyłączyć
-No nie wiedziałem
-No to Jayowi należą się przeprosiny
-Przepraszam stary,boli?
-Chcesz się przekonać?
-Nie
-Dobra,chodźcie na dół,zjemy coś
-Ale...
-No przecież ja coś zrobię
-A no chyba,że tak
Zrobiłąm amerykańskie naleśniki i poszłąm budzić mojego śpiocha,ale uparciuch nie chciał wstać,zaczełąm go całować to on odwzajemnił pocałunek ale spał dalej,jak tak można?Poszłam po Maxa i Sive.Wyciągneli go za nogi z łóżka.
-Ej,no delikatniej nie możecie?
-No ja próbowałam,nawet bardzo delikatnie ale nie pomogło
Zeszliśmy na dół i zjedliśmy.
-Kinga,jedziemy dziś do rodziców?
-Przydałoby się,mam dość tej niepewności
-Ja też
-To za pół godziny
-Za godzinę,nie jestem gotowa
-Przecież jesteś ubrana
-To,że jestem ubrana,nie znaczy że mogę tak wyjść !Zrozumiecie to wreszcie?


Takie sobie,następny powinien być ciekawszy :** Proszę o komentarze ;D

Rozdział 24

-Wstawaj śpiochu,sto lat!-wlecieliśmy do pokoju Maxa,który jeszcze spał
-Ej,co się dzieje?
-Najlepszego!
-Pamiętaliście,że to dziś?
-Jak moglibyśmy zapomnieć
-Ubieraj się mamy dla ciebie prezent ale musisz z nami iść
-Ale dokąd?
-Teoretycznie niedaleko,za 10 minut na dole
Był nawet wcześniej,co było dla mnie nie zrozumiałe.Jak można się wyszykować w 5 minut?Poszliśmy,po 15 minutach byliśmy koło stadionu.
-To twój prezent-mówiła Meg
-Kto wpadł na ten pomysł?
-Ja-przyznałam się
-Kocham cię-posłałam mu uśmieszek
-Tylko musicie mnie z Nathem rozdzielić
-To zrozumiałe w końcu gra City z United
Usiadłam między nimi i czułam się jakbym była między młotem a kowadłem.Cały czas myślałam tylko,żeby żaden z nich nie zapytał której drużynie kibicuje,ale nie pytali.Na moje szczęście mecz skończył się remisem 1:1.Potem poszliśmy na piwo.Tylko Meg zamówiła sok,wszyscy na nią dziwnie popatrzyli
-Ej,są moje urodziny a to rzadkie wydarzenie zamówimy ci coś
-Nie mogę.I najwyższy czas by wam o czymś powiedzieć,jestem w ciąży
-Co będę ojcem?-mówił z niedowierzaniem Tom
-No stary gratuluje
-Najwyższy czas
-Gratulacje
-A czy mogę liczyć,że będę matką chrzestną?-zapytałam
-A zgodziłabyś się?
-No jasne
-A wy kiedy się zdecydujecie?
-Yyy...
-Nie myśleliśmy jeszcze o tym
-Ale nie chcecie czy jak?
-Nie,no chcemy,znaczy ja przynajmniej ale moim zdaniem jest jeszcze trochę za wcześnie,mam dopiero 18lat w dodatku nie skończone i mam jeszcze czas na dzieci
-Ja też chce-mówił Nath tak jakoś dziwnie się szczerząc
Prawdę mówiąc myślałam o dziecku,bardzo poważnie ale mam wadę serca i nie chciałabym żeby dziecko miało coś takiego przeze mnie,bo wiem co to za ból ale pogadam o tym z Nathanem a poza tym mamy iść do lekarza i może on coś poradzi, bo coraz częściej mam jakieś napady duszności i te kłucie w sercu to nic przyjemnego ale mam przyjaciół i wspaniałego chłopaka,którzy mnie wspierają,że ból jest mniej odczuwalny a nawet jeśli go odczuwam to dzięki nim się tym nie przejmuje.



Takie nudne...Chciałam wam bardzo podziękować za to,że pojawiają się komentarze co jest dla mnie bardzo ważne i daję mi siłe by pisać dalej.Wczoraj miałam 250 wejść,dzisiaj trochę mniej ale co mnie zaskoczyło miałam 3 wejścia z Ukrainy,jedno z Rosji i 15 ze Stanów Zjednoczonych ;D
Zachęcam do komentarzy i podkreślam,że naprawdę staram się by wam się to opowiadanie podobało mam nadzieję że to docenicie ;**

piątek, 24 lutego 2012

Rozdział 23

Wbiegł na scenę,okazało się,że mają tu koncert
-Kinga chodź do nas!
Wbiegłam na scenę i zaczęłam śpiewać razem z nimi.Widziałam zazdrość ich fanek.Koncert trwał około 2 godzin.Zeszliśmy ze sceny,bili nam brawo.ę
-Ale było świetnie,aż szkoda,że jutro już wracamy
-Halo!-usłyszałam głos Roksany
-No gdzie byłaś?
-Na policji
-To wiemy,dlaczego?
-Ponoć napadłąm na jubilera
-A kto to zrobił?
-Daniel.A kto inny mógłby?
-A czemu ciebie podejrzewali?
-Bo doniósł na mnie,bo z nim  zerwałam
-Słusznie zrobiłaś
-A my jutro wracamy
-Szkoda...
Pochodziliśmy jeszcze trochę po mieście,narysowałam serce na piasku ale morze je zmyło.Zrobiło mi się smutno,jak zawsze gdy pobyt nad morzem dobiegał końca ale inni też byli smutni.Nikt nie chciał wracać,morze miało takie coś,że chciało się tam być jak najdłużej,ale wszystko kiedyś się kończy.W domu spakowałam się,tradycyjnie musiałam dokupić walizkę,bo rzeczy mi się nie mieściły.Wieczorem poszliśmy po raz ostatni nad polskie morze akurat był zachód.Widok przepiękny.Morze wyrzuciło na brzeg bursztyny,zbieraliśmy je.Rano wszyscy niechętnie wstali i pojechaliśmy na lotnisko, w Londynie byliśmy już o 9.00 .Wróciliśmy do domu.Akurat jutro miały być urodziny Maxa a my nie mieliśmy prezentu ale wpadłam na pewien pomysł,kupiłam bilety na mecz Manchester City vs.Manchester United. Max poszedł spać,skorzystaliśmy z okazji i postanowiliśmy upiec tort,skończyło się jednak całowaniem i rzucaniem mąką.Goniłam Nathana i poczułam coś w rodzaju ukłucia w sercu,nagle wszyscy znaleźli się koło mnie.
-Kochanie,co ci jest?
-Mam wadę serca od urodzenia,lekarz mówił,że z wiekiem to przejdzie ale nie przeszło.Daj mi wody.
-A lepiej ci już trochę?
-Tak-rzuciłam ich mąką
-Ale i tak pójdziemy do lekarza
No jakimś cudem upiekliśmy ten tort,truskawkowy,mniam

Może być?A zdradzę wam tajemnicę,że z wadą serca akurat nie zmyślałam na prawdę mam i łatwo nie jest.Czekam na komentarze :D i bardzo dziękuje za te które już otrzymałam nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy :) pozdrawiam :**

Rozdział 22

Poszliśmy na imprezę do pierwszego lepszego klubu.Wszyscy świetnie się bawili.Cały czas tańczyłam z Nathanem,byliśmy nierozłączni.Nawet Tom z gipsem świetnie się bawił,ale potem zauważyliśmy,że sam siedzi smutny przy barze,podeszliśmy do niego.
-No stary,co się dzieje?
-Tęsknie za Megan i planuje się jej oświadczyć tylko nie wiem czy się zgodzi
-Gratuluje,i na pewno się zgodzi
-Tak sądzisz?
-Jasne.A masz już pierścionek?
-Nie,właśnie miałbym prośbę,czy poszłabyś ze mną do jubilera i wybrała jakiś ładny,masz świetny gust
-Jasne,że pójdę,chętnie
-Może jakiś proszek albo tabletki na lepszy humor?-podszedł do nas jakiś typ
-Sorry,nie ten adres
-A ty lala?
-Nie i odejdź stąd!
-Spokojnie lala,wrzuć na luz
Zrobił jak kazałam,potem mnie olśniło,że to był kolega Damiana,czy ja się kiedyś uwolnię od niego?Potem od razu poszliśmy po pierścionek.Wybrałam taki złoty z małym diamentem
-Sama chciałabym taki kiedyś dostać-powiedziałam
-Poczekaj a zobaczysz,że dostaniesz
-Pożyjemy zobaczymy
-To co idziemy do domu?
-Tak,cały dzień tańczyłem,jestem padnięty
-A co jutro robimy?
-Plaża
Dzień później
-No to idziemy
-Za 3 godziny wiesz gdzie-Max kierował te słowa do Nathana
-O co chodzi?
-Niespodzianka
Poszliśmy sama nie wiem gdzie,dotarliśmy do takiej jakby skałki,wszędzie było pełno świeczek.Było naprawdę romantycznie.Te 3 godziny strasznie szybko zleciały Potem byliśmy już na plaży.
-O imprezka! Słyszysz grają "Glad you came"
Wtedy zaczął gdzieś biec
-A ty dokąd?

Rozdział 21

Obudziłam się w nocy,podeszłam do okna i usiadłam na parapecie.Strasznie padało wpatrywałam się w krople spływające po szybie.Nagle zachciało mi się pić.Po cichutko wyjdę do kuchni,napiję się i wrócę,nawet nikt nie zauważy.Tak taki miałam przynajmniej plan.Ale przy schodach potknęłam się o coś,przeturlałam całe schody.
-Ałłłłłła - usłyszałam czyjeś jęki,rozejrzałam się ale było ciemno i nic nie widziałam
-Obok-naprowadzał mnie głos
-Matko święta Tom żyjesz?
-Tak, jakoś
-Przepraszam,nic ci nie jest
-Ręka mnie strasznie boli a tak wogóle to gdzie szłaś,tak z czystej ciekawości?
-Do kuchni,a ty?
-Do łazienki.
Nagle z pokoi wybiegli wszyscy,zapalili światło
-Co się dzieje?-pytali zaspani
-No,mały wypadek nastąpił
-Kinga no ciebie nawet na chwilę z oczu spuścić nie można
-Oj przestań
-No co może nieprawdę mówię?
-Halo!Ja tu cierpię!
-Zadzwoń na pogotowie
-O 3.00?Myślisz,że przyjadą?
-Muszą,dzwoń!
Przyjechali po upływie pół godziny.
-No pzrykro nam,ręka jest ewidentnie złamana,zakładamy gips
-A na jak długo?
-Miesiąć co najmniej
Założyli mu gips,nie było sensu już się kłaść spać
-To co z dzisiejszej imprezy nici?Wracamy
-Nie ma mowy!-zaprotestował Tom
-Ja mam zamiar się bawić z ręką w gipsie czy nie,to nie ma znaczenia
-Jesteś pewien?
-Tak,wstrząsu mózgu chyba nie mam więc wiem co mówię!



Tak wiem,że Kinga to oferma,ale ja też taka jestem :D Mam nadzieję,że wam się podobał rozdział

Rozdział 20

-Dobra skończmy już tą dyskusję,co się stało to się nie odstanie
-To chodźmy do domu,zostawicie bagaże i pójdziemy na plażę,co wy na to?
-Spoko
Poszliśmy,okolica była piękna.Weszliśmy do domu,zatkało mnie,wszystko wyglądało na naprawdę drogie,skąd ona miała na to wszystko kasę?Zostawiliśmy bagaże,wzięliśmy stroje i poszliśmy nad morze.Położyłam się na piasku,ale długo tak nie poleżałam,bo podleciał do mnie Nath i wziął na ręce,zaczął biec
-Chyba wiem co chcesz zrobić
-Nie powstrzymasz mnie
-Ja nawet nie próbuje
Wbiegliśmy do morza,całowaliśmy się.Potem jak wyszliśmy to zauważyliśmy śpiących Sivę i Maxa,wylaliśmy na nich po butelce wody,no przecież nie chcieliśmy żeby dostali udaru czy czegoś w tym rodzaju,to było dla ich dobra a oni nie potrafili tego zrozumieć i zaczęli nas ganiać .Chyba przebiegliśmy wtedy całą plażę,ale dopadli nas,wzięli na ręce i wrzucili do morza.
-Zemsta!-krzyczeli
Szybko wybiegliśmy i teraz my ich ganialiśmy
-Dobra,rozejm.Mam dosyć-mówił zdyszany Max
-Chodźcie do reszty,bo będą nas szukać
Ale biegli do nas Tom i Jay,wyraźnie przerażeni
-Co jest?
-Bo Roksanę zabrała policja
-Co?Dlaczego?
-Nie wiem,powiedzieli,że dowiemy się czegoś z tej gazety ale to jest po polsku
-Daj mi to!
-I co?
-No piszę,że ktoś dokonał napadu na jubilera,zginęło sporo rzeczy wartych w sumie około miliona
-A co ona ma z tym wspólnego?
-Też bym chciała się tego dowiedzieć,mam już dosyć jej problemów
-Nie chciałbym nikogo osądzać ale to mogło by tłumaczyć te drogie meble
-Nawet tak nie mów,nie chcę nawet myśleć,że ona mogła by zrobić coś takiego
-Ja też
-To nie ona
-Na pewno ktoś ją wrabia!
-Oby tak było


Czym jeszcze zaskoczy Roksana? Hmmm... Nie wiem jak będzie z nowymi rozdziałami bo kończą mi się ferie a z nauką też średnio mam mnóstwo popraw ale gdy tylko będę mogła to będę dodawać nowe rozdziały ale na pewno będzie to rzadziej niż teraz.Mam nadzieję,że się podoba,bo naprawdę staram się jak mogę,żeby było ciekawe,ale czy wychodzi?

czwartek, 23 lutego 2012

Rozdział 19

Budzik zadzwonił o 3.00.
-Co się dzieje?
-Śpij!
-Która godzina?
-3.00
-Ale przecież samolot mamy o 5.30
-Nie znasz mnie?
-No znam znam.Obudź mnie o 4.30
-Jak nie zapomne
Poszłam się szykować a Nath`a budzić nie musiałam,bo sam wstał.Mi lot zleciał na całowaniu się z Nathanem a chłopaki podziwiali widoki,niestety Meg nie mogła z nami lecieć,bo jej siostra miała niedługo rodzić.Najbardziej zachwycał się Siva,z czego wszyscy się śmiali. Wylądowaliśmy.Roksana już na nas czekała.Ale zdziwiłam się,bo była już w 3 miesiącu ciąży a brzucha nie było widać,wystraszyłam się.Przywitaliśmy się.
-Możemy same pogadać?
-Co z ciążą?
-Będziesz zła
-Być może,mów!!
-Usunełam!
-Czemu?Cieszyłaś się przecież!A teraz już nigdy nie zostaniesz matką!
-Przepraszam
-Mnie nie musisz,przeproś samą siebie
-Ej dziewczyny co jest?
-No powiedz im
-O czym?
-Usunęłam dziecko
-Co?!
-Dlaczego?
-Namówił mnie ojciec i Daniel a ja chciałabym być po prostu szczęśliwa
-Dziecko by ci w tym nie przeszkodziło
-Wręcz przeciwnie
-Nawet nie wiecie jak żałuje
-Trochę za późno
-Tak,wiem,że czasu nie cofnę,choć bardzo bym chciała....

Spodziewaliście się tego co zrobiła Roksana?

Rozdział 18

Obudziły mnie jakieś piski,natychmiast poszłam to sprawdzić i ujrzałam całującego się Toma z jego dziewczyną
-O przepraszam,ale usłyszałam piski i chciałam sprawdzić co się dzieje
-Nie zostań,to Megan(tak wiem,że jego dziewczyna nazywa się inaczej ale tu mało rzeczy się zgadza,musicie się z tym pogodzić i spróbować z tym żyć :) )
-Hej,miło,że w końcu cie poznałam
-Mi również,Tom wiele o tobie opowiadał
-Naprawdę,a mi niewiele o tobie mowił
-Zaprzyjaźnimy się?
-Chętnie
Co oni wszyscy z tą przyjaźnią ze mną?Ale Meg od razu wydała mi się miła i fajna.Poszłyśmy do kuchni pogadać na spokojnie,bez chłopaków.Gadałyśmy o wszystkim i o niczym,ale tak właśnie zaczyna się przyjaźń.
-Jakie plany na dziś?
-No może basen?A potem pakować się
-A co ty baba?Ile to się spakować?5 minut i już
-5 minut?-obie z Meg wybuchłyśmy śmiechem
-A z tym basenem to ja mam 2 problemy
-Jakie?
-Brak stroju
-Ja ci jakiś pożycze a potem skoczymy na zakupy
-Zakupy...
-A drugi?
-Nie umiem pływać
-Też problem,Nathan niech cie nauczy
Na basen pojechaliśmy ,bo nasi chłopcy doszli do wniosku,że po drodze jest za dużo sklepów a teraz gdy jest jeszcze Megan to dopiero by musieli łazić po sklepach.Nie rozumiem jak można nie lubić zakupów?Na basenie przebrałam się i poszłam do chłopaków,którzy już czekali.Ale oczywiście było ślisko,pośliznełam i wpadłam do wody ale Nath od razu za mną wskoczył i mnie uratował.Potem uczył mnie pływać,dosyć szybko się nauczyłam ale skoro miałam takiego nauczyciela...W domu zaczełam się pakować i ten odwieczny dylemat-co wziąć a co zostawić,ale jakoś się zdecydowałam

Rozdział 17

-Idziemy na miasto?
-O Jezu,zakupy...
-Oj przeżyjecie
-No dobra ale poświęcamy się tak dla ciebie,pamiętaj o tym!
Poszliśmy na lody,po drodze nie obyło się oczywiście bez fanek The Wanted
-O jejciu Nathan-krzyczały te lale,jak Nath to usłyszał to rzucił się na mnie,tak sadze,że to dobre określenie i zaczął całować a chłopaki krzyczeli "Gorzko"
-Zabrała go nam!
Hah takie sytuacje to była normalka i co najgorsze trzeba się było do tego przyzwyczaić! Dotarliśmy do budki z lodami
-To jakie chcecie?
-Zawsze miałam taki kłopot w dzieciństwie
-Ja też!
-Waniliowe-powiedziałam razem z Nathanem i Maxem
-Jacy wy dziwni jesteście,pistacjowe-mówił Siva
-A ty może normalny?
Karmiliśmy się z Nath`em nawzajem.
-Ładnie razem wyglądacie
-A właśnie kiedy poznam wasze dziewczyny?
-Jutro?-mówił wyraźnie ucieszony,że zapytałam Tom
-Chętnie, a reszta?
-My nie mamy-mówiła smutno reszta
-Słabo się staracie najwidoczniej
-No znaczy ja poznałem taką jedną ,wiesz Kinga o kim mowa...-mówił Seev
-Ej stary my o czymś nie wiemy?
-Faceci...czy wy oczu nie macie?
-No o kim mowa?
-O Roksanie
-Nic nie zauważyłem
-Wy ślepi jesteście
Potem połaziliśmy jeszcze po paru sklepach.Poszliśmy do sklepu Reeboka i tu złamał się Tom.Kupiliśmy sobie po parze wysokich rzecz jasna Reeboków i wyszliśmy.
-I ty nam to robisz?-mówił Jay
-Ej,no Reeboki musicie wybaczyć
-Jaka śliczna-powiedziałam przechodząc koło sklepu z torebkami
-Poczekajcie-powiedział Nath i za chwilę wyszedł z wymarzoną torebką
-Rozpieszczasz mnie
-Taki jest mój obowiązek albo przyjemność
-Już przestańcie,idziemy!

Rozdział 16

-Może karaoke?
-Skoro chcesz
-No musimy pośpiewać,bo wyjdziemy z wprawy-zaczęliśmy się śmiać
-To kto zacznie?
-A kto za proponował,Kinga,prosimy
-Ja?Ja fałszuje okropnie
-Przeżyjemy
-To co byś chciała zaśpiewać?
-No coś waszego rzecz jasna!
-Made ?
-Jeszcze pytasz?Uwielbiam to
- You could hurt with the words,
You could change my life,
You could tell me the truth,
It would cut like a knife but I won't let go
But I won't let go, but I won't let go

(...) Cause you know we are made for each other
Can't take that away, made for each other
Like sunshine and day, made for each other, I'm here to stay
Cause you know we are made for each other
I'm made for you, made for each other
Like stars and the moon, made for each other
We'll see it through (Cause you know we are made) 

Jak śpiewałam to chłopakom dosłownie szczęki opadły,tylko czy to dobrze czy to źle,hmm?
-Tak wiem,beznadziejnie śpiewam
-Co?
-Masz świetny głos!
-Gdzie ty się z nim uchowałaś?
-No w Polsce
-Nigdy nie lubiłem tego kraju
-Musisz zaśpiewać z nami jakiś kawałek
-No chyba sobie żartujecie!
-Czemu?
-Popsuje Wam to wszystko swoim głosem
-No raczej przeciwnie a z resztą nie dyskutuj,już postanowione.
Rano obudził mnie dzwonek do drzwi,szybko poleciałam je otworzyć.To była Roksana,cała zapłakana.
-Co jest?
-Mogę?
-Jasne,wchodź.
-Byłam powiedzieć ojcu,że jestem w ciąży i tak jak Daniel kazał mi usunąć ciążę albo mam już nigdy nie pokazywać mu się na oczy.
-Czy ich wszystkich pojebało?Powinien się cieszyć!Co zrobisz?
-Wyjeżdżam jeszcze dziś do Polski.Przyszłam się z wami pożegnać i spytać czy może byście do mnie nie przyjechali.Co?
-No jasne,że wpadniemy.A gdzie dokładnie?
-Będę mieszkać w Gdańsku,tylko Kinguś (lubię jak ktoś tak do mnie mówi :D ) nie mów ani ojcu ani Danielowi,proszę
-Dla mnie to zrozumiałe,czekaj zawołąm chłopaków.
-Nath,Max,Siva,Tom i Jay do mnie!Natychmiast!
Za chwilę byli już na dole,wszyscy zaspani.
-Dzień dobry kochanie,jest 7 rano i nie chciał być nie miły ale chciałem pospać więc proszę,żeby to było coś naprawde ważnego-mówił Nath na co ja go pocałowałam i "odsłoniłam" Ro  ,która stała za mną
-OoO siemanko,co się stało,dawno się nie widzieliśmy
-No ja właśnie do was w tej sprawie
-Dzieję się coś?
-No w pewnym sensie
-A możesz dokładniej?-dopytywał Siva
-Wracam do Polski
-Jak to?Dlaczego?
-Ojciec kazał mi usunąć ciążę albo zniknąć mu z oczu więc tak też robię ale mam nadzieję,że wpadniecie do mnie kiedyś,Kinga już się zgodziła
-No jasne i nie obraź się ale ten twój ojciec to tak do końca normalny nie jest
-Ah nie mówmy już o nim,muszę lecieć,za 2h mam samolot
-To może za dwa dni już przylecimy?
-Skoro chcecie tak szybko to zapraszam,adres wyślę ci smsem
-Będę czekać,pa kochana!
Pożegnała się z nami i wyszła

środa, 22 lutego 2012

Rozdział 15

Byliśmy już w domu a że nie było co robić to wpadliśmy na pomysł,że zrobimy sobie maraton"Piły". Uwielbiałam horrory a ten oglądałam setki raz więc raz jeszcze nie zaszkodziło.W pewnym momencie wyszłam do toalety a jak wróciłam to szok!Nikogo nie było!Ale nie przejełam się tym,pewnie sobie żarty robią,oglądałam dalej.Usłyszałam jakieś śmiechy na górze,poszłam to sprawdzić ale tam nikogo nie było więc ponownie zeszłam na dół a tam co-wszyscy na swoich miejscach i bardzo zainteresowani filmem.
-Gdzie ty tyle byłaś?
-Ja?A wy gdzie zniknęliście?
-Ej,my tu byliśmy cały czas
-Hmm,to,że na jakiś czas pamięć straciłam to nie znaczy od razu,że jesteście mi w stanie wszystko wmówić ale niech wam będzie
Zaczęliśmy ponownie oglądać a ja już obmyślałam plan zemsty.Wpadłam na pewien pomysł,no może nie był on zbyt błyskotliwy,ale musiałam im się jakoś odpłacić.Wyszłam znowu,poszłam na górę.Schodziłam tak cicho,by nie usłyszeli a że światło było zgaszone w całym domu nawet mnie nie zauważyli.Stanęłam za kanapą,na której oczywiście wszyscy siedzieli.
-I see you!-szepnęłam(tak wiem,że to nie z "Piły" ale też z jakiegoś horroru więc teoretycznie może być xD )
Ich reakcje-bezcenne.Jay wywalił miskę z chipsami,Max oblał się piciem,bo właśnie pił(hah przy okazji zemsta za wylanego szampana) Tom kopnął nerwowo w stół,Sivie wypadł z ręki pilot a Nathan zaczął krzyczeć.
-To tylko ja,jestem aż tak straszna?-powiedziałam i zapaliłam światło
-Nie rób tego więcej
-Ale wasze miny i reakcje,no bezcenne po prostu
-Ja ci kiedyś coś zrobię-mówił śmiejąc się Nath
-Hmm...a co?
-No nie bój się,mam mnóstwo pomysłów
-Przestań mnie w końcu straszyć!
-To oglądamy dalej?
-Pod warunkiem,że nigdzie się stąd nie ruszasz!
-No już nie muszę
Obejrzeliśmy tylko dwie części,bo oczywiście chłopaki to bez jedzenia długo nie wytrzymają i musieliśmy im zamówić coś do żarcia,dla Maxa oczywiście pizzę a dla Nath`a chińszczyznę inni nie byli wybredni i zamówili po prostu frytki,ja też.

Rozdział 14

Poszliśmy na policję.Jak ja nie cierpię tego miejsca...
-A więc proszę wszystko opowiedzieć,powoli i dokładnie-mówił policjant
-No to wyszłam z domu i chciałam przejść na drugą stronę,rozejrzałam się ale auta żadnego nie zauważyłam więc swobodnie zaczęłam przechodzić przez ulice i nagle poczułam silne uderzenie więcej nie pamiętam,bo obudziłam się dopiero w szpitalu
-Czyli mógł być to zamach,ma pani jakiś wrogów?
-Wrogów?Hmm..raczej nie,ja jestem bardzo pokojowo nastawiona do ludzi aczkolwiek mój chłopak gra w bardzo popularnym zespole i ma wiele fanek,które nie są zbyt miłe dla nas odkąd dotarło do mediów,że on ma dziewczynę ale nie sadze,żeby jakaś była zdolna do czegoś takiego,przecież nie przyniosło my jej to jakichkolwiek  korzyści
-No nie wiem,zajmiemy się tym.Na razie dziękujemy,jak będzie coś wiadomo to skontaktujemy się z panią
-Dziękuje,do widzenia
Szliśmy do domu,przechodziliśmy koło kiosku,zaciekawiła mnie pewna gazeta.Na okładce byłam ja podczas wypadku a obok mnie stojący i płaczący Nathan.
Nathan Sykes do wzięcia!!
Zaczełam czytać dalej
Uwaga!Dziewczyny!Dziewczyna Nathana Sykes'a(The Wanted)doznała wypadku!
Wiadomość z ostatniej chwili!Aktualna dziewczyna Nathana miała poważny wypadek i jest w śpiączce.Czyli co to oznacza?Nathan jest do wzięcia,bo na pewno nie przejmuje się jakąś tam dziewczyną,którą niedawno poznał a ona wyobraża sobie Bóg wie co! Także dziewczyny do dzieła a może akurat tobie się uda!
Nie powiem,zabolało.Ale i tak wiedziałam,że to co napisali to nieprawda.Nathan wyrwał mi gazetę,zobaczył numer do redakcji i od razu zadzwonił
-Kto pozwolił wypisywać pani takie bzdury?! Żądam sprostowania!!-krzyczał,no czy trzeba było więcej dowodów,żeby wiedzieć,że to co napisali to bzdury,ja i tak wiedziałam,że mnie kocha.
-Kim pan jest?
-No według pani Nathan Sykes "do wzięcia"
-A co to nieprawda co napisaliśmy?
-Nie,proszę to sprostować!!
-Dobrze,proszę spokojniej
-Inaczej się nie da,do widzenia
-Żegnam
-Wiesz,że i tak tego nie sprostują?
-Wiem,ale co szkodziło zadzwonić?
-Jak oni mogą?
-Musimy się przyzwyczaić,ale jakoś to przetrwamy,tych całych paparazzi i gazety
-Wiele już przetrwaliśmy,damy radę
-Jakie wy macie szczęście,że siebie macie-westchnął Jay
-Ej nie martw się też znajdziesz dziewczynę
-Z takim wyglądem?
-Ee no teraz to przeginasz mój drogi,jesteś przystojny ale dam ci pewną radę prostuj włosy,bo wtedy ci dużo ładniej i masz większe szanse,uwierz mi.

Rozdział 13




Z perspektywy Nathana
Pocałowałem ją i otworzyła oczy!!
Z mojej perspektywy
Otworzyłam oczy.Wszystko mnie bolało.Nie wiedziałam gdzie jestem i nie wiedziałam kim jestem!! Obok mnie było pięciu jakiś przystojniaków,nie miałam zielonego pojęcia kim oni byli,ale wydawali mi się znajomi.
-Kim jesteście?-pytałam
-Nie pamiętasz nas?
-No nie.
-Ojej,to po kolei.To jest Nathan-twój chłopak,to Max-prawdopodobnie twój brat,to Siva i Jay a ja jestem Tom,jesteśmy twoimi przyjaciółmi
Z perspektywy Nathana
Obudziłem ją moim pocałunkiem!!Ale ona mnie nie pamięta!!
Z mojej perspektywy
-A ja?Kim jestem?
-Tego nawet nie pamiętasz?
-Jesteś Kinga
Wszedł lekarz.
-Proszę wyjść.-powiedział dość ostro lekarz
Z perspektywy Nathana
-Ale...
-Proszę wyjść!!
Wyszliśmy.Bardzo cieszyłem się,że Kinia otworzyła oczy.Nareszcie!!
Z mojej perspektywy
-Świetnie,że jest pani już wśród nas-mówił lekarz
-Ale ja nic nie pamiętam
-Przebywała pani długo w śpiączce i to dlatego ale zostanie pani tu do jutra i będzie pani mogła wracać do domu,tam pamięć szybciej wróci.Ma po panią kto przyjść jutro?Nie może zostać pani sama przez jakiś czas,bo mogą wystąpić jakieś komplikacje ale miejmy nadzieję,że tak nie będzie.
-Mój chłopak chyba po mnie przyjdzie.-powiedziałam mimo,że nie wiedziałam nawet kim on jest,to było dziwne-mieć chłopaka ale go nie pamiętać.
Z perspektywy Nathana
I w końcu nadszedł ten czas-pojechaliśmy po Kinie,już nie mogłem się doczekać,żeby ją pocałować,przytulić,po prostu z nią być.Dojechaliśmy do szpitala,weszliśmy do sali,w której leżała a jej tam nie było i znowu strach.zamartwianie się.Wyszlismy na korytarz a ona wychodziła z toalety. Uff,co za ulga.
-Hej-powiedziała ale w jej głosie czuć było coś w rodzaju drżenia,najwidoczniej się bała w sumie to nie wiedziała kim jesteśmy więc to zrozumiałe.
Wzieła swoje rzeczy i wyszliśmy.
-Daj mi rękę.-i już wiedziałem,że to moja Kinia!!
-No co nie kochasz mnie już?-pytała
-Kocham jeszcze bardziej niż wcześniej wariatko!!
-No i po staremu-odezwał się Siva
-A powiedzcie mi wy jesteście ci no ... The Wanted,tak?
-Tak,czyżby ci pamięć wracała?
-Jakby...
-A dlaczego ja wogóle byłam w tym szpitalu?Co mi się stało?
-To przeze mnie!-odezwałem się,ściskając ją za rękę bardzo mocno
-Niemożliwe...
-Miałaś wypadek
-Jaki?
-Samochód cie potrącił
Z mojej perspektywy
Dotarliśmy prawie do domu.Zobaczyłam to miejsce,miejsce wypadku.
-To się tutaj stało,prawda?
-Tak,dokładnie
-Już wszystko pamiętam,Nathan wysłał mnie na zakupy,zobaczyłam gazety w których były zdjęcia Nath`a z tej bójki chciałam szybko przejść na drugą stronę i tamtego samochodu nie zauważyłam,potem pamiętam tylko silne uderzenie i dopiero szpital jak się obudziłam
-Nie rób tak nigdy więcej,patrz czy coś nie jedzie!
-Myślisz,że nie patrzyłam!?Patrzyłam,ale nic nie jechało
-Eee,trzeba to zgłosić na policję
-Znowu policja?
-Musisz
-Chcesz,żeby ten ktoś chodził bezkarnie na wolności. Przecież .... mógł cie ....zabić

Rozdział 12

Z perspektywy Nathana
Przyjechało pogotowie,zapakowali ją na nosze,tak można to nazwać.Widok okropny,była cała we krwi.Modliłem się do Boga by jej nie stracić,była dla mnie tak ważna.
-Możemy jechać z nią?-zapytałem zapłakany
-Przykro nam ale nie
-A do jakiego szpitala ją wieziecie?
-Na Honey Street(tak wiem,że takiej ulicy nie ma ale trzeba improwizować,mam nadzieję że wybaczycie :D)
-Dobra,wsiadajcie,szybko.-mówił spanikowany Max już odpalając samochód
Pojechali na sygnale
-Czy oni nie mogą jechać szybciej?!
-Spokojnie,będzie dobrze-uspokajał mnie Jay,który sam jeszcze był w szoku
Dojechaliśmy w końcu,zabrali ją gdzieś na jakąś sale.Nie chcieli nas do niej wpuścić
-Co robimy?
-Ja czekam,nie wiem jak wy
-My też
Wyszedł z pokoju jakiś lekarz
-Panie doktorze,co z moją narzeczoną?-tak powiedziałem,bo wiedziałem,że jak przetrwamy razem takie coś to się jej oświadcze
-Nie jest dobrze,jest w śpiączce,ale proszę być dobrej myśli,a teraz przepraszam śpiesze się
-Co ja narobiłem?!
-Spokojnie to nie twoja wina!
-To przez Ciebie!-usłyszałem głos jakiegoś mężczyzny,uderzył mnie,dość mocno w twarz,jak się okazało był to ojciec Kingi
-To nie jego wina!-chłopaki staneli w mojej obronie
-Pana krzyki nic tu nie zmienią!-i wtedy znów dostałem z pięści w twarz
-Co pan wyprawia?-krzykneła pielęgniarka,wtedy on sobie poszedł
-Wiecie co,jedźmy do domu
-Nic tu po nas.-chciałem zostać ale to nie miało sensu,nie mogłem jej nawet przez chwilę zobaczyć...
Z perspektywy Nathana
-Odwołałem nasze najbliższe koncerty-mówił Max
-Wy mogliście grać
-Ej,stary daj spokój
-Nie zostawimy ani ciebie ani Kingi
-Dla nas też ona jest ważna
-Koncerty nie zając,nie uciekną
-Dziękuje wam,pojedziemy do niej?
-Dobra,to chodźcie
Pojechaliśmy,ale dalej byliśmy tam zbędni.Wróciliśmy do domu,pustego domu,bez niej nie było tak samo.To była ciągła rutyna.Wtedy tak naprawdę wszyscy zdali sobie sprawę jak ta dziewczyna odmieniła nasze życie,to było dziwne,że jedna osoba może sprawić,że życie stało się piękniejsze.Jeździliśmy do niej codziennie a ona cały czas była w śpiączce.Lekarz mówił,że z dnia na dzień jej stan się pogarszał, przyznali,że to bardzo ciężki przypadek i że zrobili już naprawdę wszystko co mogli i że nie pozostaje nam nic innego jak czekać aż się obudzi. Minął tak miesiąc,najgorszy miesiąc w moim życiu,ciągły stres,strach. Nie mogłem spać po nocach cały czas o niej myślałem.Bałem się,że ją stracę,nie przeżyłbym tego.Nasza znajomość,no cóż była krótka ale bardzo intensywna, szybko zamieszkaliśmy razem, w dodatku ona nie była tylko moją dziewczyną ale i przyjaciółka a to było bardzo ważne,można było z nią pogadać jak z prawdziwym kumplem,potrafiła wszystko zrozumieć a jak nie rozumiała to przynajmniej starała sie zrozumieć. Ale zaraz dlaczego ja o niej mówię w czasie przeszłym?
Tradycyjnie pojechaliśmy do  niej,tym razem wpuścili nas do niej,ale mówili,że na  krótko.Przyznam,że zaczynałem tracić nadzieję.Siedziałem przy niej,patrzyłem,płakałem,nie wytrzymałem.Pocałowałem ją,być może już po raz ostatni a ona....

niedziela, 19 lutego 2012

Rozdział 11

Obudziłam się ale Nathana koło mnie nie było.Wziełam ciuchy i poszłam do łazienki,gdzie go spotkałam.Ubierał się ale ja mu to trochę utrudniałam ale w końcu ubraliśmy się i zeszliśmy na dół.
-Nath!
-Co?
-Patrz!
Tam(w salonie) leżał Max a w jego"objęciach"leżeli Siva i Tom a na podłodze spał Jay
-To co robimy?
-Dawaj szminkę i prostownice!
Pomalowałam Sivie i Tomowi usta szminką a swoimi ustami poodbijałam ślady na policzkach Maxa a Jayowi pomalowałam oczy i wyprostowałam włosy a oni spali jak zabici.
-Uciekamy!
Na górze się całowaliśmy do czasu aż do pokoju wleciał Jay
-To wy?
-Co?
-To!
-OoO!Ładnie wyglądasz jak masz wyprostowane włosy
-To nie my ,jak widzisz mamy zajęcie.
-To kto?
Zeszliśmy z nim na dół,obudził się Max , na widok Jay`a zaczął się śmiać
-A siebie widziałeś?
-Co ja tu z nimi robie?
-Chyba wam coś przerwałem
Wtedy obudziła się reszta
-OoO stary z kim się całowałeś?
-Ja może z dziewczyną ale dlaczego wy macie usta pomalowane szminką?
Polecieli się przyjrzeć i wszytskie oczy zwróciły się na nas
-Zemścimy sie nie martwcie się o to!
-A teraz musicie zrobić śniadanie
-Kinia!
-Co?
-Pójdziesz na zakupy?
-Daj kase
Wyszłam ,nie zauważyłam tego auta......
Z perspektywy Nathana
Usłyszałem pisk opon.Pobiegłem do okna,nie mogłem uwierzyć w to co widzę.Moja Kinia leżała na ulicy cała zakrwawiona a w tle był odjeżdżający najszybciej jak się da samochód.Za chwile byłem już na dworze,chłopaki wybiegli chwilę po mnie.Zadzwoniłem po karetkę.
-Dlaczego?!-pytałem sam nie wiem kogo
-Dlaczego to wszystko jej się przydarza?Ona przeszła już wiele w życiu
-To ja powinienem tu leżeć!!-zacząłem krzyczeć
-Stary to nie twoja wina,ale rozumiem co  czujesz
-Jej życie nie oszczędza
-Gdzie ta pieprzona karetka??
-Już jadą.
Z perspektywy Maxa
Młody wysłał swoją dziewczynę na  zakupy bo samemu nie chciało mu się iść.Nikt jednak nie przypuszczał jak to się skończy(.Moja siostra?) miała wypadek, jak na moje oko dość poważny wypadek.Nath nie wytrzymał-zaczął płakać normalnie to bym się z niego śmiał,ale w tej sytuacji mi też nie było lekko/Udawałem twardziela z dobrą miną do złej gry.
Z perspektywy Toma
Nie przypuszczałęm ,że kiedykolwiek coś takiego się wydarzy a tu proszę-życie mnie coraz bardziej zaskakuje.Moja najlepsza przyjaciółka miała wypadek i w dodatku skurwiel,który jej to zrobił uciekł z miejsca wypadku.Trzeba nie mieć uczuć,żeby się tak zachować.
Z perspektywy Sivy
Dlaczego to przydażyło się właśnie naszej Kindze?
Z perspektywy Jaya
Do tej pory jestem w szoku.
Z perspektywy Nathana
Dlaczego??W dodatku to moja wina!Jestem głupi i pozwoliłem na to!Pozwoliłem!Żeby ona z tego wyszła!!Nigdy sobie tego nie wybaczę!Nigdy!

Rozdział 10

Rano obudził mnie huk,na podłodze leżał Nath
-Co się stało?
-Zderzyłem się z drzwiami
-Hahaha
-To nie jest śmieszne,to boli-Wiem-pocałowałam go
-Chodź na dół
-Poczekaj ja otworze drzwi-nie mogłam powstrzymać się od tego
-Grabisz sobie,czeka cię kara
-Nie strasz tylko chodź
-Jay wszystkiego najlepszego!-krzyczeliśmy i daliśmy mu prezent
-Pamiętaliście?
-Oczywiście
-Otwórz prezent
-O Boże jaszczurka dziękuje!!
-Jak niewiele trzeba do szczęscia!!
-Max otwieraj szamapana!!
-Spokojnie,już
Nie wiem jak on go otwierał ale oblał mnie
-Zabije cie to nowa bluzka!!
-Oj tam oj tam
-Ide sie przebrać
Poszłam na górę i z kartonu wyjełam bluzke a razem z nią wypadł list
W związku z tym,że Kinga niedługo kończy 18 lat pragniemy poinformować,że musi Pan przedłużyć papiery o adopcję.
Zatkało mnie,jestem adoptowana? Ale jak to?
Znalazłam też akt swojego urodzenia.Tam pisało że moja matka nazywała się Jennifer George(improwizuje).Nie wierzyłam w to
-Max!!!
-Co?
-Jak twoja mam ma na imie?
-Jennifer
-A data urodzenia?
-09.07.1970
-Grupa krwi?
-Rh- Ale o co chodzi?
-Czytaj!-dałam mu mój akt urodzenia
-Co?Jesteś moją siostrą?
-To wogóle możliwe?
-Nie wiem. Moi rodzice teraz gdzieś pojechali za pare dni wracają musimy to wyjaśnić
-Teraz wracajmy do zabawy
I tak cały czas o tym myślałam.Usiadłam Nathanowi na kolanach przodem do niego i zaczełam namiętnie całować.Nawet nie zauważyłam kiedy zdjął mi bluzkę.Tak teraz siedziałam tam w samym staniku i spodniach
-Oddawaj!
-Musisz mnie złapać1
-No młody potrafisz się bawić
Goniłam go po całym domu ale w końcu dorwałam popchnełam go na ściane,zaczełam całować i zdjełam mu spodnie.
-Kochanie coś za coś!Teraz ty mnie łap
Latał po domu w samych bokserkach a chłopaki mieli z nas polewke. Ale złapał mnie oddaliśmy sobie ciuchy i ubraliśmy sie.
-No takich was nie znaliśmy!
-Ale co?
-Tak sie tylko droczymy
-Nie można?
-No przecież nic nie mówimy...
-Siostra nie wiedziałam że ty taka niegrzeczna jesteś
-Ale żałuje że nie miałem kamery
-Wasze miny jak zabieraliście sobie ciuchy...
-Bezcenne
I jakoś minął nam ten dzień.

Rozdział 9

Byliśmy już w zoologicznym i tam się kłóciliśmy
-Tą bierzemy,jest śliczna
-Ta?Ty kompletnie gustu nie masz,ta jest ładna
-A może pomyślmy która pasowała by Jay`owi?
-Można i tak
W końcu doszliśmy do porozumienia
-Zdecydowała się już pani?-pytał sprzedawca
-Tak,tą prosimy
-Mógłbym w czymś jeszcze pomóc?
-Nie!Sama sobie poradzę
Ten sprzedawca był strasznie nachalny i w dodatku cały czas patrzył mi na cycki
-Gdybym jednak mógł pomóc to proszę oto moja wizytówka
-Nie będzie takiej potrzeby-powiedziałam wściekła,wizytówkę podarłam od razu
Co on sobie myślał?Wychodząc trzasnęłam drzwiami
-To po telefon!
-Tu są promocje
-To wchodzimy
Długo się nie zastanawiałam,wzięłam najnowszego Blackberry ,zapłaciłam i wyszłam
-To do Nathana!
-Mam nadzieje że z nami wróci
-Na 100%
Byliśmy już na komisariacie,poszłam do pokoju policjanta który zajmował się tą sprawą a chłopaki czekali na korytarzu
-Dzień dobry
-Witam
-Co z moim chłopakiem?
-Dzwoniliśmy do pani
-Tak bardzo możliwe ale gdzieś zgubiłam telefon i kupiłam nowy dopiero dzisiaj więc proszę niech mi pan teraz wszystko opowie
-Ah,no dobrze.Poszkodowany nie wniósł oskarżenia
-Co to oznacza?
-Że pani chłopaka dzisiaj wypuszcamy
-A kiedy?
-Zaraz,proszę zaczekać na korytarzu
-Dobrze
Wyszłam
-I jak?
-Zaraz go wypuszczą mamy tu czekać
-Mówiłem,że będzie dobrze
-Do widzenia-usłyszalam głos Nathana
Pobiegłam do niego i rzuciłam  sie mu na szyje
-Przepraszam-mówiłam
-WTF ?Za co?
-No to moja wina
-Przestań,już dobrze,jedziemy do domu.

Rozdział 8

-Co się stało?
-Max opowiedz,ja nie mam siły
Opowiedział
-Też bym tak zrobił i to nie twoja wina a Nath zachował się bardzo dorośle i odpowiedzialnie
-No jesteś pierwszą dziewczyną o którą sie bił
-I pewnie nie ostatnią-mówiłam
-Przestań!Nie widzisz jak on cie kocha?Jak mu na tobie zależy?Nie widzisz tego?
-To chwilowe,za tydzień będzie już z inną-mówiłam
-On nie jest taki
-Pojedziemy do niego jutro
-A co jeśli on nie chce mnie znać
-Nie dasz sobie przetłumaczyć
-Pojedziesz to się przekonasz
-A co z twoim telefonem bo dzwoniłaś z budki?
-Damian mi ukradł
-Musisz to zgłosić na policje
-Nie mogę
-Bo...
-Bo wtedy Damian napewno wniesie doniesienie o pobiciu a tak może się bać
-Czego?
-Dowiedziałam się,że jest dilerem
-Jezu w coś ty się wplątała?
-Już się wyplątałam,mam nadzieje że na zawsze zniknie z mojego życia
Położyłam sie ale nie mogłam zasnąć przed oczami miałam Nath`a,płakałam,nie yło jeszcze ciemno i późno.Postanowiłam wybrać się na spacer.Ubrałam buty i zeszłam na dół.
-Dokąd idziesz?-pytał Tom
-Idę na spacer
-Poczekaj,pójde z tobą
-OK
Ucieszyłam się bo bałam się,że mogę spotkać Damian a tak w razie czego nic mi nie groziło.
-Jak myślisz co będzie z Nath`em?
-W jakim sensie?
-Czy trafi do więzienia?
-Na pewno nie.
-A zostawi mnie?
-Nie a jak tak zrobi to jest największym debilem na świecie,żeby zostawić taką dziewczynę.
-Oby było jak mówisz
-Będzie
-Przepraszam
-Za co?
-Wiem,że cie zanudzam
-Wcale nie.Jesteśmy przyjaciółmi i pamiętaj,że bez względu na to co by się wydarzyło zawsze będę cie wspierał
-Dziękuje
-Ależ za co?
-Że taki jesteś
-Po prostu masz w sobie coś takiego,że nie da się ciebie nie lubić
-Wzajemnie, a teraz wracajmy ,bo trochę mi zimno
-Dać ci bluze?
-Mógłbyś?
-Masz
-Dzięki,ale i tak wracajmy
Poszliśmy do domu
-Dobranoc
-Śpij dobrze i pamiętaj o tym co ci mówilem
Przyznam,że poprawił mi się lekko humor.Zasnełam bez problemu.



Jak wrażenia? Ciekawie?
Proszę o komentarze :D

Rozdział 7

-Co to za palant?
-Nie jest palantem w przeciwieństwie do ciebie!
-Szybko się pocieszyłaś!
-A ty?! Jak ci było kochanie?
-Ty szmato jebana!! Naiwna dziwko!!
Wtedy Nathan nie wytrzymał i uderzył go tak że on upadł
-Nie pozwolę ci jej wyzywać!
-Nie zabronisz mi!
Wtedy znowu go uderzył
-Nath zostaw go,nie warto!!
Za chwilę zjawiła się policja i zgarneli nas na komisariat ten skurwiel zdążył uciec.Przesłuchali mnie i wypuścili a Nathan musiał zostać do wyjaśnienia.Załamałam się.To była moja wina!! Chciałam jak najszybciej zadzwonić do chłopaków ale on mi ukradł telefon.Poszłam do pierwszej lepszej budki telefonicznej,znalazłam notes,przepisałam numer Maxa i zadzwoniłam.
-Co Kinuś?
-Jestem na Flower Street(wiem że pewnie nie ma takiej ulicy w Londynie)przyjedź
-Co się stało?
-Przyjedź!!!-rozłączyłam się
Poszłam do sklepu,kupiłam piwo i papierosy.Usiadłam na krawężniku.Wypiłam piwo i zapaliłam papierosa.Nie paliłam ale jakie to wtedy miało znaczenie
-Jestem
Odwróciłam się cała zapłakana i z papierosem w ustach.
-Co się stało?
-Nathan jest w areszcie
-Za co?
-Spotkaliśmy mojego... byłego o ile można go tak nazwać
-I  co?
-Zaczął mnie wyzywać
-Dalej....
-Nath wybuchł i doszło do bójki ,ktoś wezwał policje i...
-Zrobił prawidłowo też bym się tak zachował
-Ale nie rozumiesz?To moja wina!!
-To nie twoja wina!!
-Moja!! Ja byłam naiwna i wplątałam się w takie gówno
-Przestań się obwiniać,chodź do domu
-Po tym wszystkim chcecie jeszcze ze mną mieszkać?
-Nic się nie zmieniło
-A co jeśli....
-Co?
-Jak on mnie zostawi?
Podszedł do mnie i wyrwał mi papierosy
-Zostaw!!
-Przecież ty nie palisz
-A jakie to ma teraz znaczenie,on mnie zostawi!!
-Nie jest taki a poza tym udowodnił ci jaka jesteś dla niego ważna
-Myślisz?
-Tak
-A jak trafi do więzienia?
-Nie , bez przesady
-Ale będą plotkować
-Nie przejmuj się tym to że śpiewamy to od razu robią z nas gwiazdy i szukają powodu do plotek z tego żyją
W aucie zapłakałam dosłownie całą tapicerkę
-Przepraszam
-Daj spokój,wyschnie
-Czekaj,pójde do domu po swoje rzeczy,nawet ich nie rozpakowałam
Wyszłam z 3 ogromnymi pudłami
-Co ty tam masz?
-Ciuchy
-I jeszcze dzisiaj dokupiłaś?
-No tak
Weszliśmy do domu,płakałam dalej